Trudne pytania do .... - Dzisiaj - Romuald Szeremietiew

Stevie - Czw 03 Wrz, 2009
Temat postu: Dzisiaj - Romuald Szeremietiew
Proszę o zadawanie pytań do naszego Gościa Specjalnego -
Romualda SZEREMIETIEWA

byłego ministra, wiceministra Obrony Narodowej.

Proszę o zadawanie konkretnych pytań. Proszę również o powstrzymanie się z pytaniami w tonie złośliwym oraz dotyczących spraw osobistych - zostaną odrzucone.

Romuald Szeremietiew zacznie odpowiadać na pytania już od poniedziałku, ale pytać można już teraz.

Posty nic nie wnoszące nie będą uwzględniane i nie publikowane.

Życiorys i działalność - OFICJALNA STRONA





:gent:

Henryk Kwinto - Czw 03 Wrz, 2009

Panie Romualdzie, czy zamierza Pan pozwać dziennikarzy Rzeczpospolitej za cykl kłamliwych artykułów o Panu :?:

H.K. :bye:

Steel75 - Czw 03 Wrz, 2009

To może ja.
Panie Ministrze, proszę nam powiedzieć - czemu wśród cywilnych ministrów i wiceministrów ON tak częstą przypadłością jest to, że po odejściu z MON-u zaczynają mieć pomysły na jego uzdrowienie.
Czy z Klonowej lub Niepodległości nie widać tego co dzieje się w Armii?
Czy może podwładni nie dają popatrzeć bez różowych szkiełek?
Dotąd każda ekipa przez pierwsze pół roku mówiła, później pozorowała, a potem zaklinała się, że jest pięknie a będzie bajkowo.

Boba Fett - Czw 03 Wrz, 2009

Czy był Pan na stoisku A-64 w czasie MSPO?

To było stoisko WAT, na którym wisiała plansza przedstawiająca część prowadzonych aktualnie programów, związanych z tematyką ściśle wojskową. W najnowszym numerze NTW, który pierwszego dnia był dostępny na MSPO był też artykuł o kilku projektach jednego instytutu, a i sam komendant WAT mówił bardzo ciekawe rzeczy.

Pytanie jest nawiązaniem do naszej rozmowy w innym wątku.


PS. Pytanie z innej beczki, tak na luzie - czy uważa Pan, podobnie jak większość gości, że zespół ludowy stał się irytujący po kilkunastu minutach grania? ;)

Antonio - Czw 03 Wrz, 2009

Panie Ministrze, jaka Pana zdaniem powinna być rola Żandarmerii Wojskowej w SZ RP? Szczególnie w świetle końca poboru i zmian właściwości wobec żołnierzy poza służbą (od 1 stycznia 2009 roku sprawy takie z kilkoma wyjątkami prowadzi przede wszystkim policja)

Czy może potrzebny jest model fracuski lub też amerykański (ochrona JW przez ŻW) ?

Puchacz - Czw 03 Wrz, 2009

Czy nie uważa Pan, że po 1989r. zaczęto za szybko, redukować Siły Zbrojne.? :(
Robal2pl - Czw 03 Wrz, 2009

Panie Ministrze,

Czy Pana zdaniem rozformowanie Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW (i przy okazji przeniesienie Jednostki Wojskowej 2305 w podporządkowanie MON) było posunięciem uzasadnionym, czy też te struktury mogły pozostać w ówczesnym kształcie - nawet gdyby mimo wszystko przestały być jednostkami wojskowymi?

calmarc - Pią 04 Wrz, 2009

Panie Romualdzie,
Czy po latach Pańskiej bytności politycznej (i związanych z nią perturbacji) odczuwa Pan jakąś satysfakcję z tego iż rozmówcy tytułują Pana - Panem Ministrem. Czy może jednak źle to się Panu kojarzy. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam :gent:

Black Adder - Pią 04 Wrz, 2009

Panie Ministrze, czy - Pańskim zdaniem - kapelan (katolicki, czy jakikolwiek inny) ma rację bytu w strukturach czasu "P", wobec swobody wyznaniowej żołnierzy zawodowych, gwarantowanej Konstytucją oraz swobody korzystania z czasu wolnego, a - co za tym idzie - swobody uczestniczenia w obrzędach religijnych w czasie wolnym od służby (każdy żołnierz zawodowy dysponuje czasem wolnym poza służbą, by uczestniczyć w sobie właściwych obrzędach wyznaniowych)?
Czy utrzymywanie tego typu etatów przy każdej niemal jednostce nie wydaje się Panu Ministrowi marnotrawieniem środków finansowych, jakże potrzebnych terza w WP?
Pomijam tu czas "W", gdyż tu sytuacja zdaje się być diametralnie różną.

miki - Nie 06 Wrz, 2009

Jak Pan Minister widzi przyszłość logistyki w SZ RP ?
Czy jest Pan bardziej za centralizacją czy decentralizacją zakupów, zaopatrzenia ?

miki :cool:

kempczol - Nie 06 Wrz, 2009

Czy gdyby istniała teraz taka możliwość... Podjął by się Pan kierowania MON-em w takim stanie w jakim jest teraz nasza armia ?
Podoficer1974 - Pon 07 Wrz, 2009

Panie Romualdzie, swego czasu dyskutowaliśmy nt. NSR vs. OT. Był Pan zdania , że masowa OT spełni lepiej zadania obronne niż nieistniejący NSR, z czym się zgadzam.
Jednak czy pokusił się Pan o rozebranie planu na szczegóły i ocenę jego wykonalności ?
Bo teoria ładnie, ale jak by Pan to zrobił ?

wodnik szuwarek - Pon 07 Wrz, 2009

Panie Romualdzie, która droga do awansu generalskiego jest Panu "ideologicznie" bliższa , ta którą przechodził między innymi gen. Skrzypczak, czyli poszczególne szczeble dowodzenia, czy też ta, którą przeszedł gen. Piotr Błazeusz czyli raczej szkolenia zagraniczne i praca na wyższych szczeblach dowódczych, bez dowodzenia batalionami czy pułkami.


Jak Pan ocenia odwołanie gen. Janusza Kręcikija ze stanowiska rektora AON?

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

Henryk Kwinto napisał/a:
Panie Romualdzie, czy zamierza Pan pozwać dziennikarzy Rzeczpospolitej za cykl kłamliwych artykułów o Panu :?:

H.K. :bye:

Analizuję kogo pozwać w zw. z wyczynami tej dwójki, to nie muszą być oni, ale np. właścicel gazety. On odpowiada za jakość dostarczanego produktu, a jakość widać jaka była.
Generalnie przy pozwie cywilnym o odszkodowanie, które w tym przypadku powinno być stosowne, trzeba uiścić spore opłaty. Jako profesor uczelniany będę miał kłopot z zorganizowaniem takiej kwoty. Drugą stroną medalu jest sam proces, będzie to trwało dłuuugooo, no i świadomość, że będę musiał w sądzie oglądać te indywidua i to jeszcze jako przeciwników procesowych? To jest na nie.
Na tak – trzeba przecież karać przypadki takich nadużyć wolności słowa. Ze względu na interes publiczny. Czekam więc na uprawomocnienie się wyroków – odwołałem się od zasądzonej grzywny. W każdym razie decyzję właściwą podejmę już niedługo.
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

Steel75 napisał/a:
To może ja.
Panie Ministrze, proszę nam powiedzieć - czemu wśród cywilnych ministrów i wiceministrów ON tak częstą przypadłością jest to, że po odejściu z MON-u zaczynają mieć pomysły na jego uzdrowienie.
Czy z Klonowej lub Niepodległości nie widać tego co dzieje się w Armii?
Czy może podwładni nie dają popatrzeć bez różowych szkiełek?
Dotąd każda ekipa przez pierwsze pół roku mówiła, później pozorowała, a potem zaklinała się, że jest pięknie a będzie bajkowo.

Czy Pan pije do mnie?
Zabieram głos w sprawach wojska, ale robiłem to także zanim trafiłem do MON. Nie nabrałem tych „mądrości” w rezultacie upadku ze stołka.
Także zawodowo związałem się z problematyką obronności. Mam stopień doktora habilitowanego nauk wojskowych. Także studia prawnicze. Kieruję katedrą aspektów prawnych bezpieczeństwa narodowego na uniwersyteckim wydziale prawa. Nie mogę uczyć w wojsku nie z własnej winy - gen. Balcerowicz zwolnił mnie z AON.

Teraz w sprawie pomysłów. Przed objęciem stanowiska w 1997 r. zorganizowałem w AWS zespół Bezp. Narod. Opracowaliśmy program i z nim przyszedłem do MON. Jednak moi przełożeni nie dali mi MON. Ministrem został Janusz Onyszkiewicz. Od osoby z otoczenia premiera Buzka wiem, że zrobiono tak rozmyślnie. Buzek powiedział – mamy zrobić trudne reformy, na wojsko nie będzie pieniędzy. Romek nie da spokoju jako minister, będą z nim kłopoty. Niech go Janusz (tj. Onyszkiewicz) pilnuje.
Władze AWS miały ze mną kłopot bowiem byłem popularny – w wyborach do władz na zjeździe w Gdańsku dostałem największą ilość głosów – i nie można było mnie po prostu zlekceważyć. A min. Onyszkiewicz mimo umowy dotyczącej proponowanych przez mój zespół reform miał to w .... . Natomiast "mój" premier z AWS Buzek nie zamierzał mnie popierać. Udało mi się wymóc na ministrze powołanie zespołu ds. OT. Opracowaliśmy taki program. Wraz z wice min. Gospodarki opracowałem program restrukturyzacji zbrojeniówkę. Wprowadzałem zasadę w zakupach zagranicznych, że kupujemy licencje i będzie polonizacja oraz produkcja w Polsce (patrz: Krab). Starałem się uporządkować pion zaopatrzenia i infrastruktury. Podobno z dość dobrym skutkiem.

MON jak Pan wie jest strukturą hierarchiczną. Można w nim zrobić tylko tyle, na ile zgodzi się minister. Jesli minister będzie na nie to ... Byłem pierwszym zastępcą, a nie miałem swobody w dobieraniu współpracowników. Oficerowie wskazani na stanowiska miesiącami czekali na zgodę ministra. Kilka razy byłem o krok od złożenia dymisji. Przekonywano mnie, żeby tego nie robić, bo jednak coś udaje się popchnąć do przodu. Ostatni raz miałem zamiar cisnąć papierami gdy min. Komorowski zwlekał z podpisaniem planu zakupów na 2001 r. (plan złożyłem w listopadzie 2000 r., a podpis na jego okrojonej wersji uzyskałem w końcu maja 2001 r.). Wtedy żona zapytała mnie co będzie z moimi współpracownikami jeśli odejdę. Odparłem – Komorowski ich pozwalnia. Więc nie rób tego – usłyszałem. Wytrzymaj tych parę miesięcy do końca kadencji. Przekonała mnie zwłaszcza, że chciałem dopilnować przetargu na samolot, a procedurę wyboru planowałem zakończyć 14 września. W lipcu 2001 r. żona powiedziała, że nie miała racji. Trzeba było się zwolnić.

Na mojej stronie w dziale „publikacje” jest mój wywiad dla Polski Zbrojnej (z 22 maja 2001.) http://www.szeremietiew.p...?c=modernizacja
Proszę sprawdzić co wtedy mówiłem. Nie patrzyłem na wojsko przez „różowe okulary”. Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

Boba Fett napisał/a:
Czy był Pan na stoisku A-64 w czasie MSPO?

To było stoisko WAT, na którym wisiała plansza przedstawiająca część prowadzonych aktualnie programów, związanych z tematyką ściśle wojskową. W najnowszym numerze NTW, który pierwszego dnia był dostępny na MSPO był też artykuł o kilku projektach jednego instytutu, a i sam komendant WAT mówił bardzo ciekawe rzeczy.

Pytanie jest nawiązaniem do naszej rozmowy w innym wątku.


PS. Pytanie z innej beczki, tak na luzie - czy uważa Pan, podobnie jak większość gości, że zespół ludowy stał się irytujący po kilkunastu minutach grania? ;)

Nie odwiedzałem stoisk monowskich nie chcąc stawiać oficerów w niezręcznej sytuacji. Opowiadał mi jeden ze znajomych, że na ub. Targach został zrugany przez przełożonego za sympatyczne przyjęcie mnie na stoisku. Widziałem też przed rokiem jak podczas oglądania ekspozycji omijał mnie zręcznie orszak szefa MON. Teraz minister jest w dużo gorszej sytuacji niż wtedy. Ja należę do krytyków jego polityki.
Nigdy nie stawiałem oficerów w sytuacjach przymusowych. Gdybym przyszedł to oczywiście nikt by mnie nie wygonił, ale nie miałem gwarancji, że ktoś by ich później nie karcił.
Natomiast znam (prenumeruje) NTW i mniej więcej wiem co WAT robi. Wydaje mi się, że w tej poprzedniej dyskusji nie zrozumieliśmy się – mnie chodziło o wizję i misję Akademii, a nie o to jak ona daje sobie radę z przeciwnościami losu.
Miał Pan prawo bronić dobrego imienia WAT więc być może zareagowałem zbyt emocjonalnie – przepraszam (zmieniam dyspozycję w sprawie ignorowania).
----------------------
Co do PS. Rzeczywiście ten ludowy koncert skłaniał do wypicia większej ilości wódki.
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

Antonio napisał/a:
Panie Ministrze, jaka Pana zdaniem powinna być rola Żandarmerii Wojskowej w SZ RP? Szczególnie w świetle końca poboru i zmian właściwości wobec żołnierzy poza służbą (od 1 stycznia 2009 roku sprawy takie z kilkoma wyjątkami prowadzi przede wszystkim policja)

Czy może potrzebny jest model fracuski lub też amerykański (ochrona JW przez ŻW) ?

Porusza Pan ciekawy i chyba nierozpoznany problem. Istnieje na pewno kwestia zapewnienia bezpieczeństwa jednostkom wojskowym. Obecne ustawianie staży wynajmowanej w agencjach ochrony jest żałosne. Można by to zadanie dać ŻW przy założeniu, że wprowadzimy szkolenie OT i w ramach tego szkolenia będziemy mieli żołnierzy wartowników. ŻW powinna organizować system ochrony jednostek i pilnować jego najważniejszych elementów. Inna kwesta to misje pokojowe (hm, pokojowe?). Wydaje się, że tam umiejętności policji wojskowej są bardzo na miejscu. Może więc obok jednostek specjalnych właśnie żandarmeria byłaby składnikiem takiego komponentu „ekspedycyjnego” WP? Nie mam w tej kwestii wyrobionego zdania. Może specjaliści wypowiedzą się w tej kwestii?
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

Puchacz napisał/a:
Czy nie uważa Pan, że po 1989r. zaczęto za szybko, redukować Siły Zbrojne.? :(

Wielkość armii jest wyborem tego co trzeba, między potrzebami państwa w dziedzinie obrony, a jego możliwościami finansowymi, czyli tym na co nas stać,. W naszym przypadku znamy możliwości finansowe. Nie określilismy i chyba nie znamy potrzeb. To co jest podawane w kwestiach liczby żołnierzy nie wydaje się by wynikało z jakichś sensownych rozpoznań. Istnieje tylko tendencja stała – żołnierzy ma być coraz mniej. To fałszywy kierunek.
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

Robal2pl napisał/a:
Panie Ministrze,

Czy Pana zdaniem rozformowanie Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych MSW (i przy okazji przeniesienie Jednostki Wojskowej 2305 w podporządkowanie MON) było posunięciem uzasadnionym, czy też te struktury mogły pozostać w ówczesnym kształcie - nawet gdyby mimo wszystko przestały być jednostkami wojskowymi?

Byłem zwolennikiem pomysłu, aby na bazie „nadwiślańskich” budować system obrony terytorialnej. Była to przecież lekka piechota z doświadczoną kadrą, chociaż rodowód od KBW brzmiał kiepsko. Uważałem jednak, że da się tę przeszłość przezwyciężyć.
Byłem też zwolennikiem wydzielenia sił specjalnych, ale nie jako aż rodzaju sił zbrojnych. Proponowałem min. Onyszkiewiczowi stworzenie w strukturze MON Biura Operacji Specjalnych i podporządkowania mu GROM-u, a następnie innych jednostek – byłem przekonany, że będziemy te wojsko rozwijać. Wie coś na ten temat gen. Petelicki bowiem rozmawialiśmy o tych pomysłach. Minister miał jednak innych doradców, a ci uważali, że nie warto trudzić się z przekształcaniem Nadwiślańskich i jakoś specjalnie traktować GROM. "Nadwiślańczycy" - kłopot, a GROM, to przecież zaledwie wzmocniona kompania, o co chodzi – usłyszałem na kierownictwie MON z ust pewnego znanego i wpływowego generała.
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

calmarc napisał/a:
Panie Romualdzie,
Czy po latach Pańskiej bytności politycznej (i związanych z nią perturbacji) odczuwa Pan jakąś satysfakcję z tego iż rozmówcy tytułują Pana - Panem Ministrem. Czy może jednak źle to się Panu kojarzy. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam :gent:

Galicyjski zwyczaj zwracania się stosując nazwę stanowiska lub tytułu chyba się przyjął i nie da się tego zmienić. Początkowo próbowałem protestować, gdy mi „ministrowano”. Mówiłem żartobliwie, że upadły minister nie jest tak ciekawy jak upadła kobieta. Wszystko na nic. Zapewniam jednak, że nie cierpię jeśli ktoś pominie tę moją byłą funkcje.
We wrześniu obejmę stanowisko dyrektora instytutu. Będzie więc można mnie traktować per panie dyrektorze.
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

Black Adder napisał/a:
Panie Ministrze, czy - Pańskim zdaniem - kapelan (katolicki, czy jakikolwiek inny) ma rację bytu w strukturach czasu "P", wobec swobody wyznaniowej żołnierzy zawodowych, gwarantowanej Konstytucją oraz swobody korzystania z czasu wolnego, a - co za tym idzie - swobody uczestniczenia w obrzędach religijnych w czasie wolnym od służby (każdy żołnierz zawodowy dysponuje czasem wolnym poza służbą, by uczestniczyć w sobie właściwych obrzędach wyznaniowych)?
Czy utrzymywanie tego typu etatów przy każdej niemal jednostce nie wydaje się Panu Ministrowi marnotrawieniem środków finansowych, jakże potrzebnych terza w WP?
Pomijam tu czas "W", gdyż tu sytuacja zdaje się być diametralnie różną.

Kapelan jest potrzebny. Polecam lekturę „De Virtute Militari – zarys etyki wojskowej“ J.M.Bocheńskiego i będzie Pan wiedział dlaczego tak sądzę:
http://chomikuj.pl/pawgoli/Filozofia/Boche*c5*84ski+J*c3*b3zef/J.M.+Boche*c5*84ski-De+Virtute+Militari-+zarys+etyki+wojskowej.pdf
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

miki napisał/a:
Jak Pan Minister widzi przyszłość logistyki w SZ RP ?
Czy jest Pan bardziej za centralizacją czy decentralizacją zakupów, zaopatrzenia ?

miki :cool:

Jestem zwolennikiem centralizacji. Za centralizacją przemawia i to, że można kupić taniej, gdy się kupuje większe ilości. (Oczywiście są zakupy, które najlepiej wykona się de centralnie, ale to powinien być margines w wydatkach MON.) Przy centralizacji potrzebny jest jednak sprawny mechanizm zakupów. I efektywny system składowania pozwalający ministrowi nad zasobami panować, a dowódcom wiedzieć co i gdzie jest w magazynach. Te warunki nie zostały jak dotąd spełnione.
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

kempczol napisał/a:
Czy gdyby istniała teraz taka możliwość... Podjął by się Pan kierowania MON-em w takim stanie w jakim jest teraz nasza armia ?

W wywiadzie dla dziennika „Rzeczpospolita” pozwiedzałem, że ktoś podejmujący się kierowania resortem musiałby mieć gwarancje pracy przez siedem – osiem lat, czyli dwie kadencje. Wbrew pozorom wojsku nie potrzebne są gwałtowne reformy. Trzeba działać z namysłem, stosunkowo wolno i nie strasząc ludzi.
Oczywiście pojawia się pytanie, czy takie oczekiwanie jest realne. Znam polityków i politykę aż nazbyt dobrze. Są nikłe szanse, aby wystąpiły okoliczności wskazujące, że gwarancje kilkuletniej pracy w MON będą. A więc nie mówię nie, ale... szans chyba nie ma.

Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

Podoficer1974 napisał/a:
Panie Romualdzie, swego czasu dyskutowaliśmy nt. NSR vs. OT. Był Pan zdania , że masowa OT spełni lepiej zadania obronne niż nieistniejący NSR, z czym się zgadzam.
Jednak czy pokusił się Pan o rozebranie planu na szczegóły i ocenę jego wykonalności ?
Bo teoria ładnie, ale jak by Pan to zrobił ?


W 1999 r. kierowany przeze mnie zespół (z SG WP był gen. Komański i bardzo dobrze nam się pracowało) stworzył plan zbudowania systemu OT w siłach zbrojnych RP. Wyliczyliśmy ile to będzie kosztować, opisaliśmy etapy tworzenia i propozycje zmian legislacyjnych. Program był niejawny więc o szczegółach, także z racji upływu czasu (10 lat!), nie wiele mogę powiedzieć. Ale jest on w archiwach MON i można do niego wrócić. Był i jest to program realny.
Co do moich poglądów w tej kwestii to można je odnaleźć na mojej stronie internetowej. System OT można w Polsce zrobić, chociaż teraz być może trzeba by go budować na zaciągu ochotniczym, co jest rozwiązaniem gorszym w wrunkach zaniku postaw patriotycznych.
Pozdrawiam

RSz - Pon 07 Wrz, 2009

wodnik szuwarek napisał/a:
Panie Romualdzie, która droga do awansu generalskiego jest Panu "ideologicznie" bliższa , ta którą przechodził między innymi gen. Skrzypczak, czyli poszczególne szczeble dowodzenia, czy też ta, którą przeszedł gen. Piotr Błazeusz czyli raczej szkolenia zagraniczne i praca na wyższych szczeblach dowódczych, bez dowodzenia batalionami czy pułkami.


Jak Pan ocenia odwołanie gen. Janusza Kręcikija ze stanowiska rektora AON?

Oficer powinien przejść wszystkie szczeble dowodzenie i zdobyć doświadczenie także w sferze administracyjnej zanim zostanie awansowany na stopień generalski. Od zasady mogą jednak być wyjątki. Znam Piotra Błazeusza i zapamiętałem go jako rzetelnego żołnierza. Zawsze uważałem, że jest to zdolny oficer. Z tego co słyszę, objął brygadę. Mam nadzieję, że sprawdzi się jako dowódca.
To jednak traktuję jako wyjątek, a nie regułę.

Odwołanie gen. Kręcikija odbyło sie w sposób nieprzyzwoity, ale to zdaje się dość częsta forma odwołań w MON

Antonio - Wto 08 Wrz, 2009

RSz napisał/a:
Generalnie przy pozwie cywilnym o odszkodowanie, które w tym przypadku powinno być stosowne, trzeba uiścić spore opłaty.


A nie można w takim pozwie wnioskować o zwolnienie przez Sąd z tych kosztów z uwagi na .... tutaj powody podane przez Pana ?! :-o Przecież i tak ostateczna decyzja należy do sędziego.

miki - Sro 09 Wrz, 2009

Czy według Pana Ministra zasadnym było rozdzielenie w strukturach jednostek na logistykę planistyczną i wykonawczą oraz pozbawienie RSZ logistyki wykonawczej /chociaż logistyka planistyczna RSZ i tak zajmuje się po części stroną wykonawczą ?
Bo według mojej wiedzy nie zawsze coś co jest zaplanowane pokrywa się z wykonaniem. Trochę to czasami jest oderwane od rzeczywistości.

miki :cool:

RSz - Sro 09 Wrz, 2009

Antonio napisał/a:
RSz napisał/a:
Generalnie przy pozwie cywilnym o odszkodowanie, które w tym przypadku powinno być stosowne, trzeba uiścić spore opłaty.


A nie można w takim pozwie wnioskować o zwolnienie przez Sąd z tych kosztów z uwagi na .... tutaj powody podane przez Pana ?! :-o Przecież i tak ostateczna decyzja należy do sędziego.

Można. Zobaczymy.
RSz

RSz - Sro 09 Wrz, 2009

miki napisał/a:
Czy według Pana Ministra zasadnym było rozdzielenie w strukturach jednostek na logistykę planistyczną i wykonawczą oraz pozbawienie RSZ logistyki wykonawczej /chociaż logistyka planistyczna RSZ i tak zajmuje się po części stroną wykonawczą ?
Bo według mojej wiedzy nie zawsze coś co jest zaplanowane pokrywa się z wykonaniem. Trochę to czasami jest oderwane od rzeczywistości.

miki :cool:

W naszym przypadku chyba rozbieżności między planowaniem, a wykonaniem nie koniecznie są rezultatem odebrania wykonawstwa RSZ. Może się mylę...?

Delwin - Sro 09 Wrz, 2009

Czy warunkach polskich (teren zasadniczo równinny, ograniczone tereny leśne) ma sens przygotowanie do prowadzenia działań nieregularnych na większą skalę ? Czy przekładanie doświadczeń konfliktów asymetrycznych z Iraku czy Afganistanu (kłopoty wojsk regularnych z partyzantką, zwłaszcza miejską) ma sens w warunkach, w których przeciwnik nie będzie się przejmował takimi drobiazgami jak straty wśród (obcej w końcu) ludności cywilnej ?
miki - Czw 10 Wrz, 2009

RSz napisał/a:
miki napisał/a:
Czy według Pana Ministra zasadnym było rozdzielenie w strukturach jednostek na logistykę planistyczną i wykonawczą oraz pozbawienie RSZ logistyki wykonawczej /chociaż logistyka planistyczna RSZ i tak zajmuje się po części stroną wykonawczą ?
Bo według mojej wiedzy nie zawsze coś co jest zaplanowane pokrywa się z wykonaniem. Trochę to czasami jest oderwane od rzeczywistości.

miki :cool:

W naszym przypadku chyba rozbieżności między planowaniem, a wykonaniem nie koniecznie są rezultatem odebrania wykonawstwa RSZ. Może się mylę...?


Jakoś tak dziwnie się składa, że pomimo zlikwidowania logistyki w RSZ nadal zadania z nią związane wykonywane są przez logistykę właśnie planistyczną. Dlatego już dłuższy czas zastanawiam się nad zasadnością takiego rozwiązania /likwidacji/ skoro zlikwidowano struktury logistyczne i zmniejszono liczbę etatów to analogicznie zadania także powinny zostać zmniejszone. A niestety zadania pozostały te same.

Dziękuję za odpowiedź.
Ale jeszcze jedno pytanie.

Co Pan sądzi o zasadach funkcjonowania WOG-ów i ich przydatności dla armii ?

miki :cool:

RSz - Pią 11 Wrz, 2009

Delwin napisał/a:
Czy warunkach polskich (teren zasadniczo równinny, ograniczone tereny leśne) ma sens przygotowanie do prowadzenia działań nieregularnych na większą skalę ? Czy przekładanie doświadczeń konfliktów asymetrycznych z Iraku czy Afganistanu (kłopoty wojsk regularnych z partyzantką, zwłaszcza miejską) ma sens w warunkach, w których przeciwnik nie będzie się przejmował takimi drobiazgami jak straty wśród (obcej w końcu) ludności cywilnej ?

Jak dotąd mamy dwa rodzaje działań regularne i nieregularne (patrz:„Regulamin działań taktycznych wojsk lądowych”). Siły zbrojne RP mogą odpierać agresję obcej armii na Polskę (wojna – konflikt „symetryczny”), i/lub uczestniczyć w misji zbrojnej poza Polską (zwalczanie partyzantki – konflikt „asymetryczny”). Jak wiadomo strona słabsza w starciu z silniejszą sięga czasem z przymusu (np. Polacy po wrześniu 1939 r.), a czasem z wyboru (tzw. ruchy wyzwoleńcze w Azji i Afryce) do działań partyzanckich, „asymetrycznych”. Ta forma prowadzenia wojny często zmuszą silniejszego do odwrotu, np. Francuzi w Algierii czy Sowieci w Afganistanie. Wbrew też temu co Pan zdaje się sądzić do działań nieregularnych są potrzebne nie tyle lasy, co tereny zurbanizowane. Ponad 80% konfliktów jakie toczyły się po zakończeniu II WŚ miały miejsce na terenach miejskich. Pierwszą taką nowoczesną „partyzantką” miejską była polska Armia Krajowa; gen. SS Kutscherę żołnierze AK, wyglądający jak cywile, zabili w środku Warszawy. AK do mobilizacji w 1944 r. (Akcja "Burza") nie miała wielu oddziałów leśnych, miała natomiast rozbudowane zakonspirowane jednostki w miastach, osiedlach i wsiach. Dowódcy AK nie chowali się w leśnych ostępach, ale żyli w okupowanej Warszawie. Tak jak wszyscy jej mieszkańcy musieli pokazywać niemieckim żandarmom dokumenty i mogli być w każdej chwili aresztowani przez Gestapo - doświadczył tego przecież gen. Grot Rowecki.
Oczywiście działania asymetryczne są OSTATECZNOŚCIĄ. W moim pomyśle chodzi jednak, aby nie trzeba było ich prowadzić. Uważam, że przygotowanie wcześniej powszechnej struktury OT zdolnej do prowadzenia działań nieregularnych może stanowić zasadniczy element polskiej strategii odstraszania. Potencjalny agresor będzie musiał skalkulować opłacalność wikłanie w długi konflikt asymetryczny z Polakami. (Odsyłam na moją stronę www.szeremietiew.pl do zakładki „publikacje” tam są teksty na powyższy temat).
Chodzi mi więc o to, aby obrońcą niepodległości Polski nie była tylko mała armia zawodowa, która bez pomocy sojuszników kraju nie obroni (opinia min. Klicha!).

W przypadku Polski pojawia się pytanie, czy w razie agresji (oby jej nie było) będziemy stroną silniejszą, czy słabszą? Pytanie jest retoryczne!
Co więc powinniśmy zrobić?
1. Powinniśmy przygotować się nie tylko na prowadzenia działań symetrycznych, ale także asymetrycznych?
2. Czy może tak jak po „wrześniu”, przy braku pomocy sojuszników i po rozbiciu naszej armii regularnej improwizować bez broni podziemne wojsko?
3. A może w obawie przed stratami wśród ludności cywilnej nie podejmować oporu i po prostu podać się napastnikowi?

Co Pan proponuje?

RSz - Pią 11 Wrz, 2009

Cytat:
Ale jeszcze jedno pytanie.

Co Pan sądzi o zasadach funkcjonowania WOG-ów i ich przydatności dla armii ?

miki

W sprawie WOG nie mam zdania. Nie badałem tego zjawiska. Spytam mądrzejszych.
Pozdrawiam

naturszczyk - Pią 11 Wrz, 2009

Ja zawsze zadaję to samo pytanie. Czy czyta Pan książki opisujące współczesne wojsko, szczególnie opisujące nasz udział na misjach i co Pan o nich sądzi (oczywiście, jeśli je Pan czyta). I małe wyjaśnienie, nie chodzi mi o książki wspomnienia wyższych oficerów lub ich prasowych podwładnych - bo z góry wiadomo, że wszystko było dobrze- w stylu - "przejechaliśmy, rozkazałem, wykonali i otrzymałem za to odznaczenie".
Czy nie uważa Pan, że pora pomyśleć aby Bellona bardziej się zaangażowała w druk i wydanie książek o takiej tematyce (onegdaj w USA Pentagom wspierał takie wydania opisujące działalność wojsk USArmy - choćby po to aby zachęcić i zainteresować młodych ludzi służbą w wojsku. I od razu zaznaczę, że nie wszystkie książki były chwalące ) :czytam:

Puchacz - Pią 11 Wrz, 2009

Mam jedno pytanie, na które nie odpowiedział mi, ani Pan Szmajdziński, ani Pan gen. Skrzypczak, to może Pan mi odpowie/jeżeli nie na forum, to może na pw/. Czy istnieją przepisy, odnośnie naliczania ilości żołnierzy, w stosunku do ilości mieszkańców i obszaru państwa. ?
Netah - Sob 12 Wrz, 2009

Czy rozważał Pan przystąpienie do Stowarzyszenia NFoW?
Co Pan sądzi - wobec wyrażonego tu, w tym wątku przez Pana - o problemie "upadku postaw patriotycznych"? Czy nie uważa Pan, że doszło do pewnej paranoi - w PRL, które było jakie było, budowano w pewnym stopniu postawy patriotyczne (i, rzecz jasna, "internacjonalistyczne", ale tym nikt się nie przejmował...), np. w szkołach były spotkania z weteranami, realizowano filmy, itp., a teraz mamy sytuację, w której młodzież nie zna słowa "patriotyzm" (nie mówię o hobbystach w rodzaju GRH)? jak to Pańskim zdaniem może wpłynąć na ewentualne budowanie OT opartego na zaciągu ochotniczym?
Pozdrawiam

RSz - Nie 13 Wrz, 2009

Puchacz napisał/a:
Mam jedno pytanie, na które nie odpowiedział mi, ani Pan Szmajdziński, ani Pan gen. Skrzypczak, to może Pan mi odpowie/jeżeli nie na forum, to może na pw/. Czy istnieją przepisy, odnośnie naliczania ilości żołnierzy, w stosunku do ilości mieszkańców i obszaru państwa. ?

==================
Nie ma takich przepisów. Nie wydaje się też, aby ktoś w państwie prowadził takie obliczenia bez przepisów -BBN, SG WP, AON?

RSz - Nie 13 Wrz, 2009

Netah napisał/a:
Czy rozważał Pan przystąpienie do Stowarzyszenia NFoW?
Co Pan sądzi - wobec wyrażonego tu, w tym wątku przez Pana - o problemie "upadku postaw patriotycznych"? Czy nie uważa Pan, że doszło do pewnej paranoi - w PRL, które było jakie było, budowano w pewnym stopniu postawy patriotyczne (i, rzecz jasna, "internacjonalistyczne", ale tym nikt się nie przejmował...), np. w szkołach były spotkania z weteranami, realizowano filmy, itp., a teraz mamy sytuację, w której młodzież nie zna słowa "patriotyzm" (nie mówię o hobbystach w rodzaju GRH)? jak to Pańskim zdaniem może wpłynąć na ewentualne budowanie OT opartego na zaciągu ochotniczym?
Pozdrawiam

1. Jestem w kontakcie z kolegami ze Stowarzyszenia.
2. W sprawie patriotyzmu ma Pan rację. Zaciąg ochotniczy do OT widzę jako drogę przez mękę, tyle że możni III RP nawet o ochotniczym OT nie chcą słyszeć. Wzrost nakładów na wojnę/nie wojnę afgańską z niedawnych 100 zł mln wzrósł do ponad mld zł (dziesięciokrotnie - piękna dynamika), to gdzie tu miejsce na jakiekolwiek OT.

Piotr Bydgoszcz - Nie 13 Wrz, 2009

Jak Pan widzi, w aktualnym stanie prawnym, powrót do obowiązkowego bądź ochotniczego przeszkolenia wojskowego na potrzeby rezerw WP? Czy możliwy jest powrót do obowiązkowego przeszkolenia powiedzmy 20 tysięcy obywateli RP rocznie i ćwiczeń rezerw już przeszkolonych? Sam osobiście uważam, że marnowanie tego co już osiągnięto jest marnotrawstwem większym niż wikłanie się w "misje" hm... pokojowe.
Puchacz - Nie 13 Wrz, 2009

Dlaczego nie wznowiono po 1990r., szkolenia absolwentów szkół wyższych w SOR.?
Ostatnie promocje SOR odbyły wiosną 1981r.

RSz - Nie 13 Wrz, 2009

Piotr Bydgoszcz napisał/a:
Jak Pan widzi, w aktualnym stanie prawnym, powrót do obowiązkowego bądź ochotniczego przeszkolenia wojskowego na potrzeby rezerw WP? Czy możliwy jest powrót do obowiązkowego przeszkolenia powiedzmy 20 tysięcy obywateli RP rocznie i ćwiczeń rezerw już przeszkolonych? Sam osobiście uważam, że marnowanie tego co już osiągnięto jest marnotrawstwem większym niż wikłanie się w "misje" hm... pokojowe.

Zgadzam się z Panem, że MON marnuje przeszkolone rezerwy i nie dostrzegam w tym co zamierza jakichkolwiek działań naprawczych w tej dziedzinie.
Obecny stan prawny (zawieszenie poboru) pozwala na organizowanie ćwiczeń, czyli szkolenie rezerwistów, którzy mają za sobą służbę wojskową. Nie wiem jednak czy MON, biorac pod uwagę na co idą pieniądze, w ogóle planuje takie szkolenia. Ja będąc ofcierem rezerwy nigdy nie byłem powoływany na żadne szkolenie. Teraz jest zapewne nie lepiej, a może nawet gorzej.
Problemem natomiast będzie wkrótce utrzymanie stanu rezerw po rezygnacji z ZSW. Trzeba by sprawdzić czy i ilu byłoby wśród "przeniesionych do rezerwy" bez odbycia służby ochotników do przeszkolenia wojskowego. Kto to jednak ma zrobić?

RSz - Nie 13 Wrz, 2009

Puchacz napisał/a:
Dlaczego nie wznowiono po 1990r., szkolenia absolwentów szkół wyższych w SOR.?
Ostatnie promocje SOR odbyły wiosną 1981r.

Podobno z braku pieniędzy.

spadochron - Nie 13 Wrz, 2009

Co Pan sądzi o możliwości pozyskiwania kandydatów na żołnierzy zawodowych z członków Związku Strzeleckiego (zjednoczonego i działającego w oparciu o instruktorów z WP)?

Czy istnieje miejsce dla ZS w systemi OT państwa?

plut. pchor. rez - Pon 14 Wrz, 2009

Puchacz napisał/a:
Dlaczego nie wznowiono po 1990r., szkolenia absolwentów szkół wyższych w SOR.?
Ostatnie promocje SOR odbyły wiosną 1981r.
Szkolenia wznowiono w innej formie i bardziej skomplikowano i wydłużono proces dojścia do pierwszego stopnia oficerskiego. Absolwent udawał się do Szkoły Pochorążych Rezerwy - trzy miesiące w szkole i trzy miesiace praktyki w jednostkach. Następnie egzemin. Do cywila w stopniu starszy kapral lub plutonowy. Potem ewentulnie kolejne szkolenie i dopiero oficer rezerwy. Dlaczego tak skomplikowano system przysparzając więcej pracy WKU i ośrodkom szkolenia, oraz wywalajac pieniądze podatnika w błoto? Nie wiem, może za dużo było oficerów rezerwy w zasobach mobilizacyjnych?
Jack Strong - Pon 14 Wrz, 2009

Witam Panie Romualdzie.

Pytanie 1. Czy wojska OT uzyte w regularnej walce(konflikt pelnoskalowy) maja obecnie sens biarac pod uwage nowoczesne technologie wykrywania (np. sensory i srodki rozpoznawcze), wyszkolenie zolnierzy itp? Stawiam takie pytanie bedac pelnym watpliwosci po przecztaniu ksiazki plk. Jakubczaka o obronie terytorialnej, w ktorej autor postuluje kilkusettysieczna OT zorganizowana nie tylko w kompanie i bataliony ale takze pulki, brygady i dywizje.
Czy taka rozbudowana OT uzyta w regularnej walce sie sprawdzi Panskim zdaniem w starciu z regularnym wojskiem ewentualnego agresora?

Pytanie 2. Kiedys na poczatku lat 90-tych KPN (ksiazka-wywiad L. Moczulskiego) wysuwala projekt 80 tysiecznej armii zawodowej i ok. 300 tysiecznej ochotniczej armii terytorialnej. Czy Panskim zdaniem taka liczba jest nadal aktualna, vide pyt 1?
Czy nie lepiej pojsc droga armii USA i stworzyc Armie Regularna i Gwardie Narodowowa oraz Wojska Rezerwy. Ochotnicza obrone terytorialna szkolic tylko i wylacznie do dzialan nieregularnych.
Pozdrawiam :gent:

RSz - Sob 19 Wrz, 2009

spadochron napisał/a:
Co Pan sądzi o możliwości pozyskiwania kandydatów na żołnierzy zawodowych z członków Związku Strzeleckiego (zjednoczonego i działającego w oparciu o instruktorów z WP)?

Czy istnieje miejsce dla ZS w systemi OT państwa?

Przy braku poboru ochotnicy ZS mogliby bardzo przydać się. Pytanie tylko co z tym zechce zrobić MON - zechce/nie zechce?
RSz

RSz - Sob 19 Wrz, 2009

Jack Strong napisał/a:
Witam Panie Romualdzie.

Pytanie 1. Czy wojska OT uzyte w regularnej walce(konflikt pelnoskalowy) maja obecnie sens biarac pod uwage nowoczesne technologie wykrywania (np. sensory i srodki rozpoznawcze), wyszkolenie zolnierzy itp? Stawiam takie pytanie bedac pelnym watpliwosci po przecztaniu ksiazki plk. Jakubczaka o obronie terytorialnej, w ktorej autor postuluje kilkusettysieczna OT zorganizowana nie tylko w kompanie i bataliony ale takze pulki, brygady i dywizje.
Czy taka rozbudowana OT uzyta w regularnej walce sie sprawdzi Panskim zdaniem w starciu z regularnym wojskiem ewentualnego agresora?

Pytanie 2. Kiedys na poczatku lat 90-tych KPN (ksiazka-wywiad L. Moczulskiego) wysuwala projekt 80 tysiecznej armii zawodowej i ok. 300 tysiecznej ochotniczej armii terytorialnej. Czy Panskim zdaniem taka liczba jest nadal aktualna, vide pyt 1?
Czy nie lepiej pojsc droga armii USA i stworzyc Armie Regularna i Gwardie Narodowowa oraz Wojska Rezerwy. Ochotnicza obrone terytorialna szkolic tylko i wylacznie do dzialan nieregularnych.
Pozdrawiam :gent:

Pyt. 1. OT powinna wykonywać zadania obrony stacjonarnej. Moim zdaniem na odpowiednio przygotowanym i dobrze sobie znanym terenie może to zadanie wykonać z powodzeniem. Tak obrona będzie tez umożliwiała działania, kontrataki, wojsk operacyjnych. A obrona stacjonarna, w tym także działania nieregularne, to obecnie tereny zurbanizowane.
Pyt. 2. Nie mam dostępu do danych pozwalających na wyliczenie wielkości/liczebności potrzebnej Polsce armii. Liczba żołnierzy i zwłaszcza struktura sił zbrojnych wymagają, przy ograniczonych środkach, bardzo wnikliwego badania. To może zrobić MON i SG WP, gdyby chciały. Nie będę więc podawał żadnych liczb, aby nie popadać w s-f.
Pozdrowienia
RSz

Robal2pl - Sob 19 Wrz, 2009

Pozwolę sobie "pociągnąć" wątek OT.
Czy uważa Pan że siły OT w "obronie stacjonarnej" będą skuteczne w konfrontacji z przeciwnikiem dysponującym artylerią i lotnictwem?
Czy w sytuacji w której potencjalny agresor lub okupant zapewne nie przejmowałby się zbytnio prawem międzynarodowym, straty jakie naród mógłby ponieść w wyniku represji okupanta równoważyłyby straty jakie w toku tych działań poniósłby okupant?

Pozdrawiam
Robal2pl

RSz - Wto 22 Wrz, 2009

Robal2pl napisał/a:
Pozwolę sobie "pociągnąć" wątek OT.
Czy uważa Pan że siły OT w "obronie stacjonarnej" będą skuteczne w konfrontacji z przeciwnikiem dysponującym artylerią i lotnictwem?
Czy w sytuacji w której potencjalny agresor lub okupant zapewne nie przejmowałby się zbytnio prawem międzynarodowym, straty jakie naród mógłby ponieść w wyniku represji okupanta równoważyłyby straty jakie w toku tych działań poniósłby okupant?

Pozdrawiam
Robal2pl

Pańskie pytanie dotyczy poziomu taktycznego – skuteczność OT w obronie stacjonarnej. Dla mnie OT jest elementem strategii. Nie chodzi bowiem o to jak toczyć wojnę partyzancką, ale aby wojny, w tym zwłaszcza wojny partyzanckiej, Polska nie musiała toczyć. Trzeba więc stworzyć taki system obronny, aby odstraszał on potencjalnego przeciwnika. W naszym przypadku tym czynnikiem może być groźba powszechnej obronnej wojny partyzanckiej.
Jak wiadomo w starciu sił regularnych, aby odnieść zwycięstwo wystarczy przewaga 3:1. W konflikcie asymetrycznym (wojna partyzancka) przewaga przybiera wartości dwucyfrowe. Innymi słowy jeśli mamy 100 tys. wojska, to wystarczy 300-400 tys. po stronie przeciwnej, aby planować agresje. Jeśli jednak obok tej armii byłyby liczne siły zdolne do prowadzenia działań nieregularnych (lekka piechota np. 700 tys. ludzi) to przeciwnik musiałby przygotować armię liczoną w miliony żołnierzy. Wykonanie agresji w takich warunkach staje się bardzo kosztowne i trudne.
Sadzę, że gdyby w 1939 r. Polska miała rozbudowaną OT, która podjęłaby działania partyzanckie na tyłach atakujących wojsk niemieckich, a z drugiej strony oddziały OT broniły by miast, to kampania wrześniowa mogła by inaczej wyglądać.
A o tym, że bój w mieście stanie się dla współczesnego wojska wyzwaniem dyskutowano na Zachodzie od dawna. Np. Report of the National Defense Panel - December 1997 Transforming Defense, National Security in the 21st Century, THE WORLD IN 2020, KEY TRENDS. W następstwie w NATO powołano specjalny zespół (The RTO Study Group) do zbadania problemu określonego jako Urban Operations in the Year 2020. W kwietniu 2003 r. ogłoszono wynik prac: Raport - Urban Operations in the Year 2020. Następnie wdrożono programy Urban Warfighter System, przygotowania żołnierzy do walk w mieście i Military Operations in Urban Terrain (MOUT) - przygotowania jednostek wojskowych. Można już przeczytać w wojskowym piśmiennictwie takie teksty: Marine Corps role in joint vision 2020 implementation lub Looking Past Operation Iraqi Freedom to Future Urban Operations.
Skoro teatrem działań współczesnych konfliktów zbrojnych w coraz większym stopniu stają się tereny zurbanizowane, a nowocześnie uzbrojone, świetnie wyszkolone, zawodowe wojsko ma spory kłopot w zwalczaniu na terenach miejskich przeciwnika, zwykle marnie wyszkolonego i wyposażonego, to myśląc o obronie RP i przygotowaniach sił do działań w obronie trzeba to mieć na uwadze. I można sądzić, że świadomość po stronie przeciwnej, atakującej, możliwości spotkania takiej obrony działałaby odstraszająco. Chodzi bowiem o to, podkreślam, by wojny partyzanckiej nie trzeba było toczyć,

tsar - Sro 23 Wrz, 2009

Wszystko fajnie i pięknie - jasne, że walczy się w terenie zubranizowanym bo innego zaczyna brakować, żadna nowość.

Chodzi tu tylko o rozważenie zasadniczego uwarunkowania - politycznego. Konflikt na Europejskim/środkowoeuropejskim TDW to co to jest??? Moim zdaniem oznacza to konflikt bez jakichkolwiek barier. Pierwszym krokiem który należy poczynić jest wygenerowanie scenariusza politycznego, który do takiego konfliktu musi doporowadzić.

Uważam, że obojętnie co do przyczyn to taki konflikt, był by konfliktem bez jakichkolwiek zachamowań, tych które siły koalicyjne mają i są im narzucane.

Zarówno Grozny padł, jak i padła Warszawa - kwestią jest stawka polityczna konfliktu. Nikt mi nie wmówi, że np. Rosjanie borykający się z Czeczenami nie zakładali walki partyzanckiej. Zapewne najwyższe czynniki wojskowo-polityczne miały taką świadomość, ale nie ma to żadnego znaczenia, gdyż to polityka decyduje o tym jakie środki zostaną dobrane do danej kampanii.

Zatem należy być bardzo ostrożnym co do kalkulacji wartość odstraszania OT, w miastach, wioskach czy bagnach. Stawka konfliktu w naszym regionie byłaby tak wielka, że żadne organiczenia "nacierających" nie miałyby miejsca - jest miasto z partyzantami i zaraz jest kupa gruzów... kwestia czasu.

Takie odstraszenie może być skuteczne na poziomie najwyżej taktycznym, o wojnie i pokoju nie zadecyduje. To tak jakby Stalin kazał zatrzymać się przed Berlinem bo mógł przypuszczać, że będzie tam duży opór, a po wsiach wervolf pali...

Prawie emeryt - Czw 24 Wrz, 2009


Na temat OT proszę dyskutować np. w tym miejscu. Niechże ten temat będzie poświęcony różnym zagadnieniom, a nie jednym...




RSz - Czw 08 Paź, 2009
Temat postu: ?
Więcej pytań nie ma?
Jesli tak, to dziękuję wszystkim uczestnikom naszej rozmowy.

R. Szeremietiew

Stevie - Czw 08 Paź, 2009

W imieniu całego Zespołu, bardzo dziękujemy za udział w dyskusji i odpowiedzi na pytania.
Tematu nie zamykam, bo być może ktoś jeszcze będzie chciał się czegoś ciekawego dowiedzieć, więc mam taką nadzieję, że Pan odpowie.

Z wyrazami szacunku

Administrator

Jarosław "Stevie" Bąder

Maks26 - Pon 22 Lis, 2010

Czy prawdą jest że był Pan jako w-ce MON przeciwny zakupowi samolotów F-16, natomiast był Pan za zakupieniem samolotów Gripen ?.
:gent:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group