Strona Główna


<b><font color=blue>REGULAMIN</font></b> i FAQREGULAMIN i FAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  <b>Galeria</b>Galeria  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Potyczka LWP z Armią Czerwoną 1947 - prośba o pomoc
Opublikował Wiadomość
patrzący
[Usunięty]

  Wysłany: Pią 30 Cze, 2006   Potyczka LWP z Armią Czerwoną 1947 - prośba o pomoc

Nie jestem wojskowym, tylko dziennikarzem. Pisałem o policjancie, Zenku, który stracił nogę i został olany przez przełożonych. Teraz trwa zbiórką na protezę, do której się przyłaczyliście (brawo!). Z tej okazji miałem wczoraj przyjemność porozmawiać na GG z M@rEK_NFoW. Podczas rozmowy przypomniałem sobie o niezwykłym wydarzeniu, które wydłubałem w IPN i opisałem przed rokiem w jednej z poznańskich gazet. Dotyczy ono współpracy milicjantów i żołnierzy LWP przeciwko... Czerwonej Armii. Przeczytajcie i zapoznajcie się z moją prośbą pod artykułem (jeśli post dałem w złym dziale to go proszę przesuńcie)...

Cytat:
Zamordowani w obliczu prawa

Powojenna historia pełna jest czarnych plam. W jednej z nich zniknęła pamięć o wojskowych i milicjancie, którzy zapłacili ogromną cenę za uwolnienie kobiety porwanej przez żołnierzy Armii Czerwonej.


Lata 40. ubiegłego wieku należą do najbardziej ponurych w historii Wojska Polskiego i Milicji Obywatelskiej. Obie te formacje brały udział w krwawym umacnianiu władzy komunistycznej. Wspierały NKWD i Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Z rąk zbrojnych przedstawicieli władzy ludowej ginęli polscy partyzanci, nazywani wówczas bandytami. Przy ich pomocy trafiły do stalinowskich więzień tysiące osób, których jedyną winą był brak akceptacji dla władzy komunistycznej. Dopiero teraz, dzięki pracy historyków Instytutu Pamięci Narodowej wychodzą na jaw fakty wskazujące na to, że w powojennych latach WP i MO nie zawsze pełniły rolę służalczą wobec panującego wtedy systemu. Ceną za sprzeciwienie się mu była jednak śmierć, odebranie praw publicznych, długoletnie więzienie i skazanie na zapomnienie...

Sprzedana za litr wódki

27 maja 1947 r. 41-letni Feliks Lis, krawiec spod Kępna wsiadł w Poznaniu do pociągu jadącego w stronę Leszna. W tym samym przedziale podróżowała wraz z żołnierzami radzieckimi młoda kobieta, Zofia Rojuk. Powiedziała, że jest repatriantką ze wschodu (pochodzi z Baranowic), a mąż sprzedał ją Rosjanom wraz z dzieckiem za butelkę wódki. Czerwonoarmiści zostawili dziecko na stacji a ją wzięli i siłą wiozą do swojej jednostki. Poprosiła krawca o pomoc.
Powiadomieni przez Lisa kolejarze z obsługi pociągu próbowali przekonać Rosjan, by uwolnili kobietę. Bezskutecznie. Nie pomogła także próba interwencji funkcjonariuszy Służby Ochrony Kolei na dworcu w Kościanie. Lis wysiadł w Lipnie Nowym i tam ponownie zawiadomił kolejarzy o uprowadzeniu Polki. Okazało się, że S.O.K. otrzymała już inne sygnały o zdarzeniu. Zawiadomiono stację w Lesznie, na której pociąg nr 728 miał się zatrzymać. Wjechał na tamtejszy dworzec dwa kwadranse po północy 28 czerwca...
Dyżurujący tej nocy leszczyński milicjant, 30-letni Zygmunt Handke (najprawdopodobniej wraz z innym funkcjonariuszem MO) podjął kolejną próbę przekonania Rosjan do wypuszczenia Polki. Sowieci nie byli jednak skłonni negocjować. Dwóch z nich wycelowała w milicjanta pistolety, a oficer Armii Czerwonej zagroził “uchodzi Poliaki bo was pozastrzelam jobane wrot”. Handke odszedł, ale natychmiast zawiadomił o sytuacji na dworcu pluton alarmowy Wojska Polskiego.
Polski pluton w akcji
22-letni ppor. Jerzy Przerwa, mimo młodego wieku miał duże doświadczenie wojskowe. Brał udział w II Wojnie Światowej, uczestniczył w zdobywaniu Berlina, otrzymał sześć odznaczeń bojowych. Ocenił, że sytuacja jest na tyle poważna, że konieczne jest użycie całego plutonu. Wraz z szesnastoma ludźmi zjawił się na dworcu. Na wszelki wypadek nakazał usunąć z niego cywili i podszedł do rosyjskiego dowódcy, kpt. Sokołowa. Po krótkiej rozmowie wyszedł wraz z nim do wartowni S.O.K nakazując swoim ludziom, by do jego powrotu nikogo nie wypuszczali.
Podczas nieobecności dowódcy kilku Rosjan, w tym mjr. Kudriawcem i kpt. Wchnijim próbowało wyjść z budynku dworca. Polscy żołnierze zagrodzili im drogę. Doszło do sprzeczki. Według polskich świadków (których zeznań nie wzięto jednak pod uwagę podczas procesu) pierwsi użyli broni czerwonoarmiści. Kilkuminutowa wymiana ognia zakończyła się krwawą porażką Sowietów.
O 3.45 na dworcu zjawili się przełożeni ppor. Przerwy i funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Znaleźli martwego rosyjskiego szeregowca, dwóch oficerów w stanie agonalnym (obaj zmarli w szpitalu) i pięciu lżej rannych czerwonoarmistów.


38 kul

Bezpośrednio po zdarzeniu wykonano szkic sytuacyjny. Zaznaczono na nim miejsca, w których znaleziono zabitego i rannych. Dołączono do niego opis umiejscowienia śladów po kulach, który nie pozostawia wątpliwości, że na dworcu doszło do wymiany strzałów. Dowody te były sprzeczne z zeznaniami rannych żołnierzy rosyjskich, którzy twierdzili, że zostali ostrzelani podczas snu, dlatego... pominięto je w dalszym śledztwie. Szczególnie, że jak wyliczono, w hallu dworca wystrzelono 38 pocisków z karabinów i pistoletów maszynowych, podczas gdy żaden z polskich żołnierzy nie użył broni automatycznej. Tymczasem niektórzy świadkowie zapewniali, że słyszeli strzały z pepeszy, co potwierdzałoby, że broni tej użyli Rosjanie. Jeden świadek widział też jak kpt. Sokołow po strzelaninie wymieniał na pełny magazynek w pepeszy zabitego szeregowca, co dowodzi zacierania przez niego śladów, że czerwonoarmiści użycia broni. I tych zeznań nie wzięto pod uwagę.
Nie ma żadnych zapisów wskazujących na to, że którykolwiek z polskich żołnierzy lub cywili został ranny. Skąd tak duże straty wśród Rosjan? To najprawdopodobniej efekt dobrego przygotowania polskich żołnierzy do ewentualnej potyczki. W drodze na dworzec ppor. Przerwa szczegółowo instruował pluton jak zachować się w razie potyczki. Przed wejściem do hallu nakazał zarepetować broń (wprowadzić naboje do luf), a po wejściu rozlokował swoich ludzi tak, by trzymali Rosjan w szachu.

Fakty bez znaczenia

7 czerwca 1947 r. w koszarach 86 Pułku Artylerii Przeciwlotniczej w Lesznie odbyła się “rozprawa pokazowa” (jak napisano w aktach) wojskowego Sądu Doraźnego. Czym kierowali się sędziowie? Z pewnością nie oceną faktów i poszanowaniem prawa. Zachowane dokumenty dają podstawy sądzić, że wyrok zapadł nim jeszcze rozpoczęto proces.
Oskarżono tylko czterech żołnierzy, podczas gdy w potyczce z Rosjanami uczestniczyło ich szesnastu. Przed sądem stanęło tylko dwóch spośród jedenastu, którzy strzelali na leszczyńskim dworcu. Co więcej, wśród skazanych na śmierć znalazło się dwóch wojskowych, którzy - co potwierdziły badania rusznikarskie wykonane przez rosyjskiego oficera - wcale nie użyli broni.
Ppłk Franciszek Szeliński, szef Wojskowego Sądu Okręgowego w Poznaniu skazał na śmierć dowódcę plutonu i trzech jego podwładnych: 22-letniego kan. Władysława Łabuzę z Łodzi (ojca 4-miesięcznego dziecka), 23-letniego kpr. Wiesława Warwasińskiego z Tomaszowa Maz. i 22-letniego kan. Stanisława Stachurę spod Lubartowa. F. Lis, otrzymał wyrok 12 lat, a milicjant Z. Handke i 22-letni kan. Tadeusz Nowicki z Grajewa - 10 lat więzienia. W odrębnym procesie skazano także kolejarzy interweniąjacych podczas przejazdu pociągu.

Śmierć w 18 dni

Wyrok wojskowego sądu uprawomocnił się w zaledwie cztery dni. W ciągu kolejnych trzech dób prezydent rozpatrzył wnioski skazanych o ułaskawienie. Wiadomo do dzisiaj jedynie co zawierał wniosek milicjanta, Z. Handke. W aktach zachowały się liczne pozytywne opinie wystawione mu przez przełożonych z milicji, partii (należał do Polskiej Partii Robotniczej, poprzedniczki PZPR), a nawet z UB. Bolesław Bierut skorzystał z prawa łaski tylko w stosunku do jednego skazanego na śmierć żółnierza, S. Stachury zamieniając rozstrzelanie na 15 lat więzienia. Zwolnił też z odbycia kary T. Nowickiego.
Ppor. Przerwa nie doczekał urodzin swojego dziecka (jego żona była w 6 miesiącu ciąży). Trzy wyroki śmierci wykonano 15 czerwca 1947 r., w zaledwie osiemnaście dni po strzelaninie na leszczyńskim dworcu...
Rozstrzelani nie mają grobów. Pamięć o wydarzeniu uległa zatarciu. IPN nie znalazł dotąd świadków tych zdarzeń. Jedyne dowody na to, że kolejarze, milicjant i żołnierze wystąpili w obronie kobiety zachowały się dzięki funkcjonariuszowi UB, który 9 listopada 1956 r. uchronił akta przed zniszczeniem polecając złożyć je w archiwum. “W świetle akt kontrolnych wyrok niesprawiedliwy” - napisał anonimowy UB-ek na jednym z potwierdzeń wykonania kary śmierci. Ofiary sądowego mordu nie doczekały się jednak rehabilitacji. Dziecko ppor. Przerwy, jeśli żyje, ma dzisiaj 58 lat...

Krzysztof M. KAŹMIERCZAK


System stalinowski zadbał, by o tym niezwykłym wydarzeniu nie zostało śladu. Dlatego niestety, nie udało mi się dotrzeć do rodzin tych, którzy zapłacili za to swoimi głowami, ani też dotrzeć do tych, którzy trafili do więzień i być może jeszcze żyją. Gdyby ktoś z Was chciał i mógł pomóc w dotarciu do nich - byłaby szansa na ich zrehabilitowanie, choćby pośmiertne. Dla mnie oni byli BOHATERAMI... i chociaż tyle im się należy...
 
 
Brodeur 
5



Dołączył: 15 Wrz 2005
Posty: 373
Skąd: z Wielkopolski
Wysłany: Nie 02 Lip, 2006   

Hisotria niezwykła, musze przyznać. Mieszkam już pare lat w Lesznie ale jeszcze nieslyszalem tej histori. Czyżby ludzie już o niej całkowicie zapomnieli, a może nei chcą pamietac??
_________________
"Tylko umarli widzieli koniec wojny" Platon
 
 
patrzący
[Usunięty]

Wysłany: Wto 04 Lip, 2006   

Niestety, w Lesznie ludzi dowiedzieli się jak już to z artykułu...
BTW widzę, że na Waszym forum nie ma zainteresowanych takimi tematami. Szkoda, bo liczyłem na fachową pomoc, albo chociaż chętnych do zajęcia się sprawą...
 
 
M@rEK 
Admin Site



Pomógł: 22 razy
Wiek: 67
Dołączył: 19 Cze 2004
Posty: 2227
Skąd: Sulechów
Wysłany: Wto 04 Lip, 2006   

Witam :gent: :gent:

Rozmawiałem z kolegą którego nazwisko brzmi tak samo jak Ppor. Przerwa biorący udział w opisanej przez Ciebie potyczce. Prawdopodobnie może to być ktoś z jego rodziny.
Umówiliśmy się , że wydrukuję Twój artykuł aby mógł przeczytać. Mam nadzieję, że może z trudem ale coś się trochę "rozjaśni". Obiecał, że popyta starszych w swojej rodzinie.
Myślę, że warto poszukać - odszukać ludzi którzy mogą coś na ten temat wiedzieć.
Nie wierzę, że ta sprawa nie bedzie miała możliwości wyjaśnienia. Przecież musi ktoś coś wiedzieć na ten temat. Chyba, chyba że ludzie boją się o tym fakcie mówić. Czyżby aż tak się bali :?: :?:

Pozdrawiam M@rEK
_________________
Komputer wypiera maszynę do pisania, liczydła i wiele innych rzeczy, jest nawet cybersex,ale jednej rzeczy nie zastąpi - butelki piwa.
Administratorzy i Moderatorzy nie ponoszą odpowiedzialności za opinie wyrażane przez użytkowników NFoW.
 
 
 
taki jeden
[Usunięty]

Wysłany: Sob 29 Lip, 2006   

Myślę, ze dobrym miejscem na kolejny krok w poszukiwaniu wyjaśnienia tej historii będzie Centrale Archiwum Wojskowe w Rembertowie. Może tam ocalały dokumenty przybliżające postaci ofiar mordu sądowego.
Pozdrawiam.
 
 
lokom 
7


Pomógł: 34 razy
Dołączył: 04 Lut 2005
Posty: 2875
Skąd: z Polski
Wysłany: Sob 29 Lip, 2006   

patrzący napisał/a:
Ppłk Franciszek Szeliński, szef Wojskowego Sądu Okręgowego w Poznaniu skazał na śmierć dowódcę plutonu i trzech jego podwładnych: 22-letniego kan. Władysława Łabuzę z Łodzi (ojca 4-miesięcznego dziecka), 23-letniego kpr. Wiesława Warwasińskiego z Tomaszowa Maz. i 22-letniego kan. Stanisława Stachurę spod Lubartowa. F. Lis, otrzymał wyrok 12 lat, a milicjant Z. Handke i 22-letni kan. Tadeusz Nowicki z Grajewa - 10 lat więzienia. W odrębnym procesie skazano także kolejarzy interweniąjacych podczas przejazdu pociągu.


Myślę, że to to może być ślad do dalszych poszukiwań - archiwum przechowujące akta WSO w Poznaniu.
_________________
Dawniej znieważający panującego narażał się na śmierć, później na uwięzienie. Musiał być gotów na karę. Dzisiaj wystarcza być chamem z dostępem do internetu by znieważać każdego, a brak kary rozzuchwala idiotów.
Tyl­ko dwie rzeczy są nies­kończo­ne: wszechświat oraz ludzka głupo­ta, choć nie jes­tem pe­wien co do tej pierwszej. Albert Einstein
 
 
patrzący
[Usunięty]

Wysłany: Sob 29 Lip, 2006   

M@rEK napisał/a:
Rozmawiałem z kolegą którego nazwisko brzmi tak samo jak Ppor. Przerwa biorący udział w opisanej przez Ciebie potyczce. Prawdopodobnie może to być ktoś z jego rodziny.
Umówiliśmy się , że wydrukuję Twój artykuł aby mógł przeczytać. Mam nadzieję, że może z trudem ale coś się trochę "rozjaśni". Obiecał, że popyta starszych w swojej rodzinie (...)

I jakie efekty tych rozmów rodzinnych?

[ Dodano: Sob 29 Lip, 2006 ]
A jak wygląda dostępność tych archiwów? Czy one w ogóle są w zasięgu cywili?
Ostatnio zmieniony przez patrzący Sob 29 Lip, 2006, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
serneek 
5
serneek


Wiek: 45
Dołączył: 13 Sty 2006
Posty: 308
Skąd: 17 województwo
Wysłany: Sob 29 Lip, 2006   

Jeżeli chodzi o CAW, cywile nie mają problemu z dostępem do akt. Należy tylko odpowiednio wcześniej się skontaktować i umówić sie na wolne miejsca (niestety pracownia jest niewielka). Przy poszukiwaniu materiałów do mgr nie miałem problemów. Jeśli posiadasz legitymacje prasową tez nie powinno byc problemów. Nie sądze by w archiwum WSO robili problemy.
_________________
Coraz mniej chce mi sie być tolerancyjny.
 
 
 
Liber 
6
Ojczyzna, Honor, Podwładni



Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 1617
Skąd: Z mitologii
Wysłany: Sob 25 Lis, 2006   

Niestety takie sytuacje się zdarzały, mieszkając w latach osiemdziesiątych na Dolnym Śląsku gdzie stacjonowała radziecka Grupa Armii "Północ" słyszałem o dokonywanych gwałtach na polskich dziewczynach. Nie było to zjawisko nagminne niemniej występowało. Zachowanie dowódcy Pana ppor. Przerwy w opisanym powyżej zdarzeniu zasługuje na słowa uznania. Nie każdego na to stać. Jednak jest w tej historii jeszcze jeden wątek dotyczący ówczesnego wymiaru sprawiedliwości. Sędzia, który dopuścił się tak karygodnych i zamierzonych błędów (polityczna sprawa-polityczny sędzia) zapewne do końca życia pobierał brudne pieniądze za brudną robotę. Być może, że jeszcze żyje i bawi wnuki na swoich ubabranych krwią rękach. Ilu jest takich jak on, którzy wydając haniebne wyroki ( lub katując ludzi w więzieniach UB) po dziś dzień chodzą wyprostowani z głową do góry, bez okazywania skruchy, pobierając wysokie emerytury? A katowani i zamęczani na śmierć, w większości byli żołnierze Armii Podziemnej, ci którzy przeżyli ledwo ciułają od pierwszego do pierwszego? Przypadek ten jest kolejnym dowodem, że Polska była po wojnie krajem uzależnionym od stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa. Działania i walka takich organizacji jak: Wolność i Niepodległość czy też Narodowe Siły Zbrojne w drugiej połowie lat czterdziestych ubiegłego wieku z radzieckimi moskalami wydaje się zasadna.
 
 
oko
[Usunięty]

Wysłany: Sob 25 Lis, 2006   

Nie udało się tych panów "sędziów" i innych rozliczyć przez 17 lat, bo gdy ktoś tylko nieśmiało próbował, to się zaraz okazywało, że jest chory z nienawiści albo jeszcze coś gorszego.
 
 
Liber 
6
Ojczyzna, Honor, Podwładni



Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 1617
Skąd: Z mitologii
Wysłany: Sob 25 Lis, 2006   

Moim zdaniem powinno się wskazać niegodziwców. Bez względu na to ile mają lat. Dla zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
_________________
"Błogosławieni, którzy nic nie robią, jeśli niczego nie umieją wykonać dobrze..." :)
„Nigdy się nie poddawajcie, nigdy, przenigdy – w żadnej sprawie, wielkiej czy małej, doniosłej czy błahej – nigdy nie podddawajcie się niczemu z wyjątkiem honoru i zdrowego rozsądku” Winston Churchill
 
 
patrzący
[Usunięty]

Wysłany: Nie 26 Lis, 2006   

Akurat ten wojskowy sędzia nie żyje, ale nei znam daty śmierci więc może 1989 r. dożył i była (teortycznie) jakaś szansa na dopadnięcie go i zepsucie mu - przynajmniej - humoru... Niestety, IPN istnieje od niedawna, a te akta odkryto dopiero w 2005 roku...
 
 
Liber 
6
Ojczyzna, Honor, Podwładni



Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 1617
Skąd: Z mitologii
Wysłany: Sob 09 Gru, 2006   

Podejrzewam, że żyje jeszcze wiele osób mających na sumieniu los niewinnych ludzi.
_________________
"Błogosławieni, którzy nic nie robią, jeśli niczego nie umieją wykonać dobrze..." :)
„Nigdy się nie poddawajcie, nigdy, przenigdy – w żadnej sprawie, wielkiej czy małej, doniosłej czy błahej – nigdy nie podddawajcie się niczemu z wyjątkiem honoru i zdrowego rozsądku” Winston Churchill
 
 
adamk66 
4
już emeryt



Wiek: 56
Dołączył: 11 Sty 2007
Posty: 223
Skąd: centrum Europy
Wysłany: Sro 24 Sty, 2007   potyczka LWP z armią czerwoną w 1947 r.

patrzący napisał/a:
Dla mnie oni byli BOHATERAMI... i chociaż tyle im się należy...


podpisuję się pod tym obiema rękoma
 
 
 
Piotr Bydgoszcz 
6
Logistyk



Pomógł: 5 razy
Wiek: 49
Dołączył: 12 Kwi 2006
Posty: 1593
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Sob 27 Sty, 2007   

Oglądałem w TVP1 przedstawienie Inka`1946 wcześniej ciekawy film na jakimś kanale tematycznym o pracy NKWD na Węgrzech. Dziś uważam że należy WSZYSTKICH pracownikó UB od portiera po samą góre zweryfikować i faktycznie pozbawić wszelkich przywilejów, a tych którzy uciekli dziwnym trafem za granicę pozbawić dodatkowo obywatelstwa. Za zbrodnie tylko taka kara mi terza się należy bo sądy mamy zawalone sprawami nieletnich chuliganów....
_________________
W 1968 wystarczyło kilka Mhz żeby posłać rakietę na księżyc, teraz potrzeba 3.0 Ghz żeby odpalić Vistę...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group